Dieta mamy karmiącej

Dieta mamy karmiącej

wpis w: Food&Drink, Mom&Baby | 4

Dość dużo mówi się o diecie mamy karmiącej. Że nie powinna jeść kapusty, grochu czy czekolady. Długo zastanawiałam się jakie to właściwie ma znaczenie i z czego właściwie to mleko powstaje, bo chyba nie z treści żołądkowych matki? Raczej z surowicy krwi. Szczerze mówiąc nie znalazłam praktycznie żadnych informacji na ten temat.  Ale jak poczytałam więcej to doszłam do wniosku, że całe te zakazy dotyczące tego co można jeść to raczej jakieś stare przesądy a obecność w diecie mamy kapusty czy jakichkolwiek innych wzdymających warzyw ma znaczenie jedynie dla jej żołądka. Rozumiem oczywiście wpływ alkoholu czy leków na pokarm, ale generalnie skład kobiecego mleka jest stały.

Położna środowiskowa profilaktycznie przestrzega żeby nie jeść nabiału. Bardzo ciekawe. Podobno dziecko wyssie z matki wszystko czego potrzebuje, więc nie ma się co martwić, że mu czegoś brakuje. Ale co z matką. Taki noworodek ma dość wysokie zapotrzebowanie na wapń, więc jak już matkę skutecznie z niego ogołoci to czym ona ma go uzupełnić w organizmie nie jedząc nabiału. To w ramach profilaktyki alergii pokarmowych – a podobno dzieci karmione piersią są mniej podatne na alergie. Bardziej rozsądne wydaje mi się jedzenie wszystkiego, a w przypadku podejrzenia jakiegoś uczulenia wykluczenie potencjalnego alergenu niż odmawianie sobie wszystkiego na zapas.

Więc od porodu jadłam wszystko na co miałam ochotę, zresztą już na porodówce raczyli nas grochówą i nie zauważyłam żadnego wpływu na dziecko. Mama karmiąca, tak jak każdy inny człowiek, powinna odżywiać się zdrowo, ale nie oznacza to jedzenia tylko kurczaka z marchewką i ryżem.  Ktoś ma podobne spostrzeżenia, a może całkiem odwrotne?

Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Facebook2Share on Google+0

4 Odpowiedzi

  1. A widzisz! A tak sie kiedyś zdziwiłas że jem knopersa karmiąc dzidzie

  2. Mnie zastawia dlaczego matka karmiąca nie może jeść rzeczy „ciężkostrawnych”, czyli np. smażonego mięsa. Też jadłam wszystko z wyjątkiem surowego mięsa (z uwagi na pasożyty- taka większa ochrona karmiącej). Przy Córeczce musiałam też zrezygnować z mleka krowiego, ale tylko mleka nie nabiału. Generalnie przychylam się do podejścia, żeby mieć urozmaiconą dietę i obserwować dziecko, a potem w razie czego odstawiać niektóre produkty, a nie od porodu przestawić się na ryż i kurczaka na parze.

  3. Kiedy jeszcze karmiłam piersią były rzeczy, z których rezygnowałam ale obejmowało to napoje gazowane, czipsy i inne przekąski, zresztą matka, która śpi w ciągu nocy 3 godziny nie ma czasu myśleć o jedzeniu a jedynie o spaniu 😉

Zostaw Komentarz