Jak przygotowałyśmy się na pójście do przedszkola

Jak przygotowałyśmy się na pójście do przedszkola

wpis w: Life, Mom&Baby | 1

O tym, jak w prosty sposób moja pierworodna z wielką chęcią poszła do przedszkola i chętnie tam została.

Faktem jest, że jak powiemy przyszłemu przedszkolakowi : „Hej, niedługo pójdziesz do przedszkola!” to nie znaczy to dla niego absolutnie nic. Bo co to niby w ogóle jest przedszkole? I po co tam pójdę? Co będę tam robił? Czarna magia. Oczywiście dzieci, które mają starsze rodzeństwo mogą co nieco na ten temat wiedzieć, więc dla nich może być to prostsze. Ale te, które starszego rodzeństwa nie mają, nie wiedzą czego mają się spodziewać.

I tak jakoś nie pamiętam nawet jak ani kiedy weszliśmy w posiadanie genialnej książeczki. Zapewne wiele z Was posiada różne książeczki z tej serii autorstwa Émilie Beaumont , bo są dość popularne a zarazem bardzo fajne.

„DZIEŃ MALUCHA” .Szczerze mówiąc nie od razu doceniłam jej geniusz. Ale teraz nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak by to wszystko wyglądało, gdyby nie ona. Otóż w tej niepozornej książeczce są po kolei opisane czynności, jakie wykonuje dziecko w ciągu dnia od wstania rano do położenia się spać wieczorem. Ale cała magia jest w tym co pomiędzy. A pomiędzy jest właśnie m.in. pójście do przedszkola, jest pięknie przedstawione na obrazkach jak wygląda sala zabaw, jak stołówka, jak łazienka i co się tam robi. I jest też leżakowanie. I to leżakowanie w książeczce sprawiło, że dla Adeli oczywistym było, że i ona chce leżakować, bo przecież jest to już dla niej wiadome, z książeczki. Bo wie, że po leżakowaniu – czas do domu. Wszystko jasne i klarowne. Takie ZNANE. Nie ma wielkiej niewiadomej. Do wszystkiego się przygotowała. Mocno utożsamia się z bohaterką, szczególnie, że ta też ma młodszego braciszka, co jeszcze bardziej związało ją z tą historyjką.

IMG_5498p

IMG_5475p

IMG_5518p

IMG_5507p

Inną bardzo ważną rzeczą były zajęcia adaptacyjne. Nie wyobrażam sobie puszczenia dziecka do przedszkola bez tego typu spotkań. To musi być koszmar dla większości dzieci. W naszym przedszkolu zajęcia odbywały się przez ostatni tydzień wakacji i trwały pół godziny. Na zajęciach dzieci były z rodzicem i chwilkę się bawiły, dzięki czemu zobaczyły, że w przedszkolu miło spędza się czas jednak nie były w pełni zaspokojone i kolejnego dnia, chciały przyjść po więcej;)

Myślę, że te dwa czynniki: zapoznanie się z tematem w teorii w postaci książeczki z obrazkami, a następnie w praktyce, poprzez zajęcia adaptacyjne sprawiły, że Adusia w  ogóle nie bała się zostania w przedszkolu, a wręcz mogę śmiało powiedzieć, że z wielką chęcią tam idzie, bo nie ma się czego bać. Jest zabawa, są dzieci i jest fajnie. I to najważniejsze.

Pin on Pinterest0Tweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Facebook0Share on Google+0

Jedna odpowiedz

  1. Fajny sposób uświadomienia dziecka 🙂
    A książeczki prezentują się świetnie, kolorowe, piękne obrazki 🙂

Zostaw Komentarz